jak planować i gdzie jeździć

Jak planować i gdzie jeździć?
Wiele by o tym pisać. Ale co by nie napisać i tak bę- dzie mało. Szukamy po całym świecie wszelakich nie- zwykłości, a tymczasem własne podwórko czeka na poznanie. Nie trzeba bowiem daleko jechać, aby spotkać krajobrazy, które zachwycą oczy i przy- niosą radość uczuć. Oczywiście, może i nie znaj- dziemy w Polsce przestrzeni tak efektownych, że przyjdzie nam przed nimi upaść z wrażenia, ale zobaczymy coś, co może okaże się najpiękniejsze – harmonię, łagodność i spokój. Piękno, które się nie narzuca. Wielokroć jadąc w gronie przyjaciół na dalekie wyprawy (zarówno po Europie, jak i poza jej granicami),  odczuwaliśmy wspólny zachwyt tym, co udało nam się napotkać. Ale jakże często powra- cając do Polski odczuwaliśmy głód jej krajo- brazów. Zdarzało się tak, iż przez kolejne dwa czy trzy lata jeździliśmy wyłącznie na zagraniczne wojaże i wtedy poczucie, że czegoś nam brakuje narastało. I kiedy rozmawialiśmy o tym, okazywało się, że bardzo brakuje nam wakacji w miejscach, które znamy. Wakacji w otoczeniu polskich lasów, łąk, jezior i falujących pagórków. Oczywiście – za tą potrzebą leżało najczęściej jakieś tkwiące w nas wspomnienie z dzieciństwa, z czasów, które mitolo- gizujemy w sobie i tworzymy przedmiotem uczucio- wych powrotów. Jakiś obraz zapamiętany z rodzin- nego wyjazdu lub kolonii, kiedy powietrze pachniało tak wyjątkowo… I to właśnie ten obraz  żyjący w nas niczym prywatna legenda, rodzi chęć powrotów w miejsca znane.  Albo po prostu polskie, swojskie, bliskie sercu.  

Podróżowanie po Polsce należy do doświadczeń absolutnie magicznych. I aż trudno nam pogodzić się z tym, że jest tego tak dużo. No bo… kiedy to wszystko przyjdzie zobaczyć? Przecież gdyby plano- wać sobie, iż co roku odwiedzamy na co najmniej dwa tygodnie jakiś jeden region, trzeba by około dekady, aby  mieć poczucie, że zobaczyło się wszystko. A i tak da to tylko jeszcze większy głód i wzbudzi jeszcze większe pragnienie kontaktu.

Czy można zatem znaleźć jakąś metodę na odkrywanie Polski? Jak najbardziej. Można. Jeśli chce się mieć na nią jakiś pomysł, warto przemyśleć pewne rzeczy i zobaczyć to w perspektywie kilku najbliższych lat. Poczytać o możliwych do odwie- dzenia miejscach. Obudzić w sobie wyobraźnię i za- pytać się siebie: „Co chciałbym spotkać? Co chciałbym odnaleźć? Jakie uczucia chciałbym w sobie obudzić poprzez odbywaną podróż?” To wszystko jest naprawdę ważne, bo każdy krajobraz budzi nieco inne doświadczenia. Inaczej pasuje do naszej men- talności i upodobań. A chodzi przecież o to, aby zapamiętać jak najwięcej. Aby odcisnąć w sobie niezapomniany czas miejsc, w których króluje kształt, kolor i zapach.

W generalnym ujęciu poznawanie Polski zrealizo- wać w trzech modelach: stacjonarnym, półsta- cjonarnym i mobilnym. Aby dostrzec na czym polegają, spróbujemy w kilku słowach przybliżyć ich główne założenia.

  • MODEL STACJONARNY

Najprawdopodobniej będzie to sposób, z którego sko- rzysta największa część rowerowych turystów. Jego zalety polegają na tym, iż z jednej strony pozwala on na najwyższy komfort i poczucie bezpieczeństwa, z drugiej zaś daje możliwość realizacji osobistych inspiracji rodzinom z dziećmi, osobom starszym i wszystkim tym, którzy w wysiłku fizycznym szukają rekreacji i spotkania z pięknem przyrody, aniżeli sportowego wyzwania. Trzeba zatem wiedzieć, co chce się zobaczyć, zdobyć pewną elementarną wiedzę o występujących w rejonie atrakcjach turystycznych, zlokalizować je na mapie, ułożyć plan na poszczególne dni i znaleźć miejsce, z którego najlepiej będzie robić każdego dnia kilkugodzinne (a może całodniowe) wycieczki.

Taki model ma oczywiście znaczące ograniczenia. W ten sposób możemy poznać bardzo dobrze jedynie niewielki wycinek regionu. Dzienny zasięg naszej rowerowej wycieczki jest ograniczony, a konieczność powrotu do miejsca zamieszkania sprawia, iż reali- zować będziemy zaplanowane wcześniej pętle. Czy można to jakoś ulepszyć? Oczywiście. Najlepiej rozszerzając swoje możliwości poprzez podjeżdżanie do kilku wybranych wcześniej punktów startowych samochodem. W ten sposób będziemy mogli mie- szkając w jednym miejscu zobaczyć naprawadę znaczną część interesującego nas regionu.

  • MODEL PÓŁSTACJONARNY

Opisany powyżej model ma jednak bardzo poważną wadę nawet w wersji ulepszonej -  znakomicie sprawdza się w przypadku regionów mających kształt centryczny (np. Kielecczyzna), nie nadaje się zaś do poznawania obszarów bardzo rozciągniętych i wą- skich. Gdyby bowiem naprawdę chcieć dotrzeć do jak największej liczby miejsc, trzeba by codziennie rano pokonywać samochodem wiele kilometrów do miejsc początkowych, aby po całodziennej pętli powrócić wieczorem do wynajmowanej kwatery. Pytanie: „Czy to ma sens?”

Doskonałymi przykładami są choćby Dolny Śląsk czy polskie wybrzeże. Duża rozciągłość południkowa sprawia, iż albo trzeba zadowolić się tylko fra- gmentem (co nasila poczucie niedosytu), albo wy- brać inny model, nieco bardziej wymagający, ale wciąż zapewniający komfort. W tym modelu należy znaleźć kilka miejsc (2-3), w których „instalujemy się” i z których będziemy wyruszać każdego dnia na nasze rowerowe eskapady. Spędzamy w danym miej- scu powiedzmy 5 dni, po czym przenosimy się do kolejnego miejsca. W sumie daje to dwutygodniowy wypoczynek, w którym zachowując komfort zysku- jemy tak ważny dla naszej poznawczej ciekawości element jakim jest zmiana otoczenia. Idealnymi rejonami do takiego typu turystyki jest choćby Beskid Niski, który można pięknie podzielić na trzy części, z „centrami” w Wysowej, Krempnej i Jaśli- skach.

  • MODEL MOBILNY

Jest najbardziej wymagający i wymaga pewnej formy odwagi. Nigdy nie wiadomo co może czekać nas kolejnego dnia. Jakie niewygody. Jakie zaskoczenia. Nigdy nie wiadomo jak będzie wyglądał nocleg. Czy okaże się miejscem miłym, o którym jeszcze przez wiele lat później pomyślimy, czy też czymś, o czym chcielibyśmy szybko zapomnieć… Ale w tej niepe- wności jest coś fascynującego. Czekająca nas otwartość możliwości niesie ekscytację i poczucie prawdziwej przygody. Naprawdę nie trzeba jechać w dalekie kraje, aby to odczuć. Wzruszenie biorące się z zaskoczenia można spotkać także i u nas. Na Po- dlasiu, Mazurach czy Krakowsko-Częstochowskiej Jurze.

Model mobilny to jazda z całym dobytkiem wciąż do przodu. Rower wyposażony w bagażnik i sakwy mieści wszystko, co potrzebne przez najbliższe dwa, a może trzy tygodnie.  A jak są możliwości i chęci to nawet dłużej. Wstaje się wcześnie rano, je śniadanie i ma pewność, iż to miejsce trzeba zapamiętać, bo ani jutro, ani pojutrze nie będzie go już na naszej trasie. Ale dzięki temu – ta prawdziwa rowerowa impresja – jest czymś fascynującym.

Oczywiście model mobilny także ma swoje małe niedoskonałości – bo dróg, jakimi można pojechać jest przecież wiele. Ale jak by na to nie patrzeć – z pewnością daje najpełniejszą możliwość poznania odwiedzanego regionu. I niebywałą autentyczność w kontaktach z ludźmi. Tam bowiem, gdzie nie dotarł jeszcze cień masowej turystyki, jadący z sakwami rowerzysta wzbudza jakąś ludzką ciekawość i soli- darność. Jest trochę jak pielgrzym, wobec którego ma się pewien szczególny rodzaj szacunku i podziwu.

W przypadku modelu mobilnego najważniejsze jest dobre przestudiowanie możliwych tras przejazdu. Potrzeba też trochę doświadczenia i wyobraźni, aby zobaczyć w szczegółach studiowanych map tkwiące w terenie i jego krajobrazie możliwości. Można oczy- wiście wesprzeć się dostępnymi zdjęciami, ale to zawsze jakoś odbiera późniejszemu doświadczeniu część zaskoczenia, które czeka nas na miejscu.

a

—————————————————————————————

a

Opisane powyżej modele to dopiero początek drogi w planowaniu swoich wymarzonych wakacji. Trzeba na któryś się zdecydować i przystąpić do kolejnego etapu, jakim jest wybór docelowego  regionu. Warto w tej kwestii usiąść nad mapą fizyczną Polski  i do- strzec w niej pewne naturalne podziały (rzeki, pasma górskie, obszary nizin i wyżyn), które stworzą dosko- nały szkic ogólnego planu. Następnie „konsultując się” z własnymi uczuciami i oczekiwaniami odpowie- dzieć sobie na pytania: „Co chciałbym  zobaczyć w tym roku? Na czym szczególnie mi zależy?” To da dobry punkt do dokonania wyboru. Jeśli bowiem chcielibyśmy zobaczyć „krainę lasów i jezior”, wiadomo, że musimy szukać w rejonach północnych. Jeśli zaś zależy nam na krajobrazach podgórskich, wtedy skupimy się na całym paśmie południowej Polski. Wybrany region to inny nastrój, inny klimat i naprawdę pięknie można go „zestroić” z własnymi potrzebami. Trzeba jednak poświęcić temu odrobinę czasu.

Poniżej wspominamy według nas najciekawsze dla rowerzysty rejony Polski. Nie znaczy to, że inne miejsca nie są piękne. Nie ma tu jednak miejsca, aby dokonywać szczegółowej charakterystyki – w tej kwestii warto poprzeglądać dostępne na rynku prze- wodniki i albumy ze zdjęciami. Wspominamy o tych, które z wielu powodów nadają się najbardziej na rowerowe wakacje. Mamy nadzieję, że w wiele z tych miejsc stanie się w najbliższym czasie celem Państwa wymarzonych letnich chwil.

a

  • Pomorze Zachodnie, Pomorze Gdańskie

Opisywany obszar to tereny tworzące polskie wy- brzeże. Można potraktować samą podróż wzdłuż Bał- tyku jako osobny projekt – co jest naprawdę fascynujące, kiedy widać każdego dnia jak zmienia się otoczenie i krajobraz wraz z posuwaniem się coraz bardziej na wschód lub zachód. Jeśli jednak preferujemy inny model (stacjonarny lub półsta- cjonarny), wtedy w sposób naturalny zobaczy się nie tylko morze, ale też tereny leżące pod nim. Warto wtedy wybrać jakiś odcinek wybrzeża (np. w rejonie Kołobrzegu lub Łeby) i poznawać razem z nim sąsia- dujące krainy (w tym wypadku Pojezierze Drawskie, a także Bory Tucholskie i Kaszuby). Aczkolwiek zdecy- dowanie polecamy rozwiązanie, w którym pobyt w krainach pomorskich traktowany jest jako główny element projektu, a wypad nad morze jako coś doda- tkowego – pewna forma poznawczej ciekawostki.

Charakter tego regionu jest taki, iż dominuje tu kra- jobraz płaski, pełen pięknych jezior, malowniczo pły- nących rzek i bajecznych lasów. Nieco inaczej jest na Kaszubach, które są w paru miejscach maje- statycznie pofałdowane, stąd trzeba się tam liczyć z możliwością większego wysiłku. Ale generalnie jest to teren idealny do uprawiania rowerowej turystyki dla każdego – nawet dla osób, które wcześniej zupełnie nie uprawiały tego sportu. Niekończące się leśne dukty z lśniącymi między drzewami taflami jezior i jeziorek tworzą doprawdy niebywałą atmosferę. Na terenie tym znajdują się też piękne parki narodowe, które same w sobie stanowią cudowny cel rowero- wych podróży (Woliński, Drawieński i Słowiński) oraz rzecz jasna majestatycznie usypane z piasku wy- brzeże Bałtyku, które zwiedzane z rowerowego siodełka smakuje doprawdy wybornie…

  • Suwalszczyzna, Mazury i Warmia

Każda z tych krain to osobny rozdział na piękną podróż rowerem. Jednak jeśli je połączyć w jedną całość, mogą stanowić niezapomniane tło dla podróży życia. Zaczynając podróż pod granicą z Litwą, a kończymy (dajmy na to) w Malborku napotkamy na swojej drodze krajobraz niczym z innego wymiaru. Jak wiele z tych, które znajduje się w dziecięcych bajkach. Suwalszczyzna to magiczne połączenie terenu pagórkowatego z jeziorami. Mazury to przede wszystkim wielkie otwarte przestrzenie wypełnione szklącą się wodą, a Warmia – to jeziora w bardziej kameralnym wydaniu. Wszystkie trzy regiony magi- czne. Wszystkie trzy napełniające spokojem i melan- cholią.

We wszystkich tych regionach odnajdziemy bardzo korzystne warunki do rowerowej jazdy. Większość tego terenu jest płaska – można więc planować wypoczynek bez obaw o nagłe napotkanie jakiegoś stromego podjazdu. Wyjątkiem jest jedynie część północno-zachodnia Suwalszczyzny, zwana niekiedy „Mazurami garbatymi” – zdarzają się tam  niewielkie podjazdy, ale z pewnością nie należy się ich w żaden sposób obawiać. Suwalszczyzna jest  najłatwiejsza do poznawania i planowania, gdyż jest zdecydowanie najmniejsza. Co nie zmienia faktu, iż naprawdę „tłoczno” tu od turystycznych atrakcji. Szczególnie przyrodniczych, które tak urzekły Andrzeja Wajdę, iż nakręcił w rejonie Smolnik wszystkie krajobrazowe sceny do swojej ekranizacji Pana Tadeusza.  Wspo- mnijmy jednak jeszcze o Jeziorze Wigry, Puszczy Augustowskiej czy rejonie Suwalskiego Parku Kra- jobrazowego z najgłębszym w Polsce Jeziorem Hań- cza. Przechodząc z kolei do Warmii i Mazur, można je najkrócej scharakteryzować jako majestatyczne po- łączenie wody i lasów. Ale przecież przyroda nie wy- czerpuje bogactwa tego miejsca; wiele tu pięknych pokrzyżackich zamków, urokliwych miasteczek oraz niezwykłych zabytków sztuki inżynierskiej, jakimi są śluzy dwóch Kanałów: niedokończonego Mazurskiego oraz dokończonego Elbląskiego. W zasadzie na każ- dym kroku czeka na rowerzystów zaskoczenie. I ten niesamowity klimat, który chyba każdemu kojarzy się z pięknem i entuzjazmem wakacji.

  • Podlasie i Lubelszczyzna

Te dwie krainy to główna część tzw. Ściany Wscho- dniej, czyli polskiej granicy biegnącej wzdłuż granic Ukrainy, Białorusi i Litwy. Podlasie to przede wszy- stkim trzy piękne Parki Narodowe: Białowieski, Nar- wiański i Biebrzański, do których na obserwacje zwierząt (głównie żubrów i wielu gatunków ptaków) przyjeżdżają turyści z całej Europy. Dominujący na tym obszarze płaski teren rozlewa się szeroko two- rząc niesamowicie otwartą przestrzeń, która idealnie nadaje się do rowerowej jazdy. Spotkamy tu oczy- wiście ślady dawnej kresowej Polski, z czego na pierwszy plan wysuwają się społeczności tatarska oraz prawosławna ze swoimi bogatymi kulturami. Ale nie zabraknie także dawnej małomiasteczkowej Polski czy licznych pozostałości po mieszkających tu przez wieki Żydach.

Lubelszczyzna to przede wszystkim magia rzeki Bug, która na wielu kilometrach stanowi naturalną granicę między Polską a Ukraina i Białorusią. Spokój nadbu- rzańskich wsi co roku urzeka niepowtarzalną atmo- sferą, a tutejsze wsie i miasteczka mają w sobie coś niespotykanego. Lubelszczyzna to przede wszystkim magiczne Roztocze z Roztoczańskim Parkiem Narodo- wym, obejmującym niezwykle cenne przyrodniczo tereny, położone nad wijącą się magicznie w tym rejonie rzeką Wieprz. Tutaj – z racji, iż jest to część Wyżyny Lubelskiej – spotkamy teren nieco bardziej pofałdowany, ale w żaden sposób nie stanowiący przeszkody do realizacji turystyki rowerowej przez każdego zainteresowanego, także osoby starsze czy rodziny z dziećmi.

  • Beskid Niski, Bieszczady, Pogórza

Każdy z tych regionów to cudowny temat na rowe- rową wyprawę. Oczywiście na temat, który można na różne sposoby skomponować. Pasmo Pogórzy Karpa- ckich, które zaczyna się (mówiąc z grubsza) w re- jonie Bielska Białej, a kończy graniczącym z Ukrainą Pogórzem Przemyskim, to kilkuset kilometrowa pełna różnorodności kraina, pełna drewnianych kościołów, dworków, pałaców i malowniczych miasteczek. Beskid Niski to przede wszystkim zagubione w pustych doli- nach łemkowskie cmentarze, piękne cerkwie i nie- zwykła łagodność krajobrazu. Bieszczady zaś to wielka legenda dzikości i majestatyczne połoniny.

Nie są to rejony łatwe, gdyż dominuje tutaj teren mocno pofałdowany, z wieloma podjazdami. Stąd też, aby w pełni z cieszyć się nim najlepiej wybierać się tam mając już za sobą trochę jazdy w rowerowym siodełku. Chodzi przecież o to, aby jazda sprawiała przyjemność, a nie była walką z własnymi słabo- ściami. Wyjątkiem w tej kwestii jest Beskid Niski, w którym łagodne doliny łączą się często ze sobą w sposób umożliwiający korzystanie z niego w zasadzie każdemu. Mimo to, nawet przy braku regularnego rowerowego objeżdżenia, warto odwiedzić każdy z tych rejonów, gdyż jest tu sporo miejsc, w których cieszyć się rowerem może każdy, kto choć w umiarkowanym wymiarze jest otwarty na rowerowe zmęczenie. Nie będą wtedy to wyprawy długie, wielogodzinne, ale z pewnościąwarte spędzenia tam co najmniej kilku słonecznych rowerowych dni.

  • Kielecczyzna i Sandomierszczyzna

Te dwa regiony to prawdziwa uczta dla miłośników rowerowych uniesień na każdym poziomie umieję- tności. I nie umniejsza tego także fakt, iż teren ten jest niemal w całości pofałdowany. Falujące łagodnie krajobrazy kielecczyzny i sandomierszczyzny należą już do kanonu polskich widoków. Wszędzie znaleźć można trasę na miarę oczekiwań – trzeba tylko dobrze przemyśleć koncepcję odwiedzanych miejsc. A to, co na nas czeka jest naprawdę piękne. Wy- starczy wspomnieć o Kazimierzu Dolnym, Sando- mierzu, Szydłowie czy też – posuwając się na rubieże wspominanego regionu – Dolinie Nidy. Czeka tu na nas mnóstwo krajobrazowej łagodności i harmonii, której w tej części Polski z pewnością nie odnajdziemy nigdzie.

Wyjazd w rejon kielecczyznę to także oczywiście Góry Świętokrzyskie – geologicznie najstarszy masyw górski w Polsce. I choć sam nie jest zbyt wielki, to przy pewnej wprawie warto spróbować dotrzeć na rowerze na Święty Krzyż – bodaj najsłynniejsze poza Chęcinami miejsce w tym rejonie. Oczywiście sam zamek w Chęcinach także pięknie jest odwiedzić. A jeśli ktoś lubi krajobrazy z dużą ilością wody zawsze można spędzić chwilę czasu w rejonie zbiornika Chańcza. No i rzecz jasna kielecczyzna to także – dwie piękne rzeki stanowiące jej naturalną granicę – Wisła i Pilica, które w tej części swojego biegu podsiadają niezwykle dziki, naturalny charakter.

  • Jura Krakowsko – Częstochowska

Rejon znajdujący się między Krakowem a Częstocho- wą należy (w naszej opinii) do jednych z najbardziej malowniczych w Polsce. Bajkowe formacje skalne przyciągają wzrok, a istniejące w ich obrębie liczne ruiny zamków i jaskinie tworzą niepowtarzalny klimat, pełen tajemniczości.  To oczywiście pobudza wyo- braźnię i ciekawość. Jura jednak to nie tylko skały, ale także licznie występujące w jej obrębie lasy, piękne rzeczne doliny (szczególnie liczne w rejonie północno-zachodnich okolic Krakowa) oraz zagubione małe wsie, do których wciąż daleko cywilizacji i jej zgiełkowi. Warto zatem wybrać się tutaj czy to na wypoczynek weekendowy czy dłuższy pobyt. Albo też pokonać trasę między Krakowem a Częstochową w taki sposób, aby odwiedzić jak największą liczbę miejsc.

Pod względem trudności Jura stanowi pewne wy- zwanie. Z racji silnego pofałdowania znajduje się tu bardzo dużo podjazdów, które choć nie są długie, to bywają naprawdę strome. Co nie znaczy, iż nie można znaleźć na niej miejsc, które wspaniale nadają się na całodzienną przyjemną wycieczkę lub nawet na kilka dni pięknego rowerowego odpoczynku. Trzeba tylko dobrze wybrać miejsce, aby startując z niego można było w pełni korzystać z wypoczynku i rekreacji. Osobiście na takie bazy polecamy rejon Ogrodzieńca, Żarek lub Złotego Potoku.

  • Dolny Śląsk

Ten region to prawdziwa magia dla miłośników rowerów. Ogromne przestrzenie pełne zamków, pałaców, pięknych miasteczek i przełomów rzecznych – to tylko jedno z oblicz tego bardzo mało znanego regionu Polski. Iluż Polaków ma świadomość, iż dolnośląskie zamki i pałace (licząc razem z ruinami) to kilkaset sztuk! Przez całe dziesięciolecia – z racji swojej historii – region  ten żył w swoistym odium zapomnienia i mimo swoich niezwykłych walorów pozostawał w cieniu innych regionów. dopiero od kilku lat jest odkrywany przez mieszkańców innych części Polski. A jest naprawdę co odkrywać! Piękne pogórza, uroczo położone między łagodnymi wzniesieniami wsie, w których życie wydaje się płynąć innym tempem niż gdzie indziej, wspaniałe trasy z widokami na Karkonosze i niesamowicie wiele miejsc, w których chce się po prostu usiąść i patrzyć… Dolny Śląsk naprawdę zachwyca. Nie tylko zadziwia, ale właśnie zachwyca. Może to kwestia tej odmienności krajobrazu, która charakteryzuje tak typowe dla Polski widoki (skądinąd pięknych) Beskidów? A może tak odmienna forma archite- ktonicznych detali, które tu napotykamy? Trudno powiedzieć… Faktem jest, iż uwielbiamy tu powracać i inspirować się spotykanymi tu miejscami.

Najpiękniejszą cechą tego regionu jest to, iż stanowi on znakomitą propozycję zarówno dla miłośników rowerowej rekreacji, jak i dla kochających rowerowe zmęczenie. Można podzielić go na dwie części – południową i północną – gdzie granica przebiegać będzie umownie wzdłuż autostrady A4 na odcinku od Opola do granicy z Niemcami. I wedle tego podziału część północna ze swoimi płaskimi, rozlanymi wśród pól, krajobrazami, mogąca pochwalić się wieloma pięknymi miejscami (jak choćby dawny zespół klasztorny w Lubiążu nad Odrą czy cudownej urody Park Mużakowskich (obiekt z listy UNESCO) stanowi znakomity cel rekreacyjnych wycieczek. Natomiast południe, z licznymi przedsudeckimi pogórzami, uro- czymi  pasmami wśród których malowniczo wiją się dolnośląskie rzeki Bóbr i Kwisa oraz magicznymi pasmami Sudetów ze słynną Kotliną Kłodzką, Górami Stołowymi i Karkonoszami – to cel dla tych, którzy nie boją się zmęczenia.

  • Wielkopolska i Lubuskie

Wielu osobom, które nie miały okazji być w Wiel- kopolsce, rejon ten kojarzą się wyłącznie z Gnieznem i lekcjami ze szkoły podstawowej o państwie Polan. Czyli z zamierzchłą historią Polski. I słusznie, gdyż wiele w Wielkopolsce jest miejsc, które mogą sta- nowić cudowną lekcję historii realizowanej na rowe- rowo. Wielkopolska to jednak nie tylko Gniezno i Po- znań, ale setki pięknych miejsc, w których przez wiele stuleci tętniła życiem polska szlachecka tra- dycja. Spotkamy tu jeden z największych w Polsce (o ile nie największy) zbiór różnego rodzaju pałaców, dworów i dworków, otoczonych przez bardzo malownicze parki, które stanowią esencję polskiego widoku. Niech za przykład posłuży Pałac w Rogalinie ze słynnym na całą Polskę dębowym parkiem i dzikimi rozlewiskami Warty. Bodaj jedyny wyjątek stanowi Wielkopolski Park Narodowy, w którym cudowne formy morenowe ukrywają magiczne Jezioro Góreckie z wyspą zamkową i niepowtarzalnymi

Lubuskie natomiast to głównie niezliczona ilość leśnych dróg i zagubionych wśród lasów magicznych jezior, pięknych niczym mickiewiczowski Świteź. Można tutaj doprawdy odpocząć jeżdżąc przez wiele dni niczym w labiryncie, coraz to nowymi drogami. A że kształt tutejszych krajobrazów łagodny i płaski (podobnie zresztą jak w Wielkopolsce), stanowi to znakomite tło dla rekreacyjnej turystyki. Ale Lubuskie to nie tylko lasy i woda. To także liczne urokliwe dawne miasteczka (jak choćby znajdujący się w przesmyku między jeziorami Trześniowskim i Łago- wskim Łagów z zamkiem joannitów) oraz pozostałości Wału Pomorskiego (imponujący system podziemnych fortyfikacji znany jako Międzyrzecki Rejon Umo- cniony). aaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Zachęcamy zatem do jazdy! Trzeba nam ruszać w drogę! Szkoda czasu!

a

Zapisz się na naszą listę mailingową, aby otrzymy- wać informacje o naszych projektach. Zostań czło- nkiem Klubu Rowerowego FOCUS i twórz z nami nie- zapomniane rowerowe emocje! aaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Zapisy na listę mailingową

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszamy wszystkie dzieci ze szkoły podstawowej do uczestnictwa w naszej rowerowej sekcji, której celem jest propagowanie zdrowego i twórczego sposobu spędzania wolnego czasu. Nasza działalność klubowa ma zatem wymiar wyłącznie rekreacyjny – nie jesteśmy klubem sportowym, biorącym udział w licznych formach sportowej rywalizacji.  

W każdym roku od początku kwietnia do końca września w każdy pogodny weekend realizujemy cykl projektów, poprzez które chcemy w dzieciach zaszczepiać zamiłowanie do rowerów, a także tworzyć przyjazne im środowisko, w którym spędzą czas i poznają nowych przyjaciół. Zapraszamy w szczególności dzieci w wieku 10-13 lat, jednak możliwe jest także zapisanie dzieci młodszych. Warunkiem jest jednak zdolność do odbycia dłuższego rowerowego wysiłku.

Warunkami przynależności do Klubu jest wypełnienie przez dziecko deklaracji chęci aktywnego uczestnictwa w naszych zajęciach, a także oświadczenia obojga rodziców (opiekunów prawnych) wyrażającego zgodę na taką aktywność i stwierdzającego, iż nie ma przeszkód zdrowotnych w tej kwestii. Uczestniczyć we wszelkich projektach Klubu mogę wyłącznie te osoby, które spełnią cztery warunki:

  • mailowo lub poprzez formularz wyrażą chęć należenia do Klubu
  • pobiorą deklarację uczestnictwa (wypełnia dziecko) oraz deklarację zgody (wypełniają rodzice / opiekunowie prawni)
  • pobiorą regulamin członka Klubu i poświadczą podpisem o zapoznaniu się (podpisuje dziecko i rodzice / opiekunowie prawni)
  • wypełnione i podpisane deklarację, oświadczenie oraz podpisany regulamin jeden z opiekunów prawnych przyniesie wypełnione na pierwsze klubowe zajęcia, w których dziecko bierze udział