Odkrywanie świata
| Odkrywanie świata | a | |||||||||||||||
| To, dokąd warto wybrać się w rowerową podróż, stanowi bardzo osobisty wybór. Jakże wiele jest czynników, które o tym decydują? Temperament… Zainteresowania… Zrealizowane podróże i nabyte doświadczenia… Jest tego tak wiele, że trudno wskazywać na jakieś właściwe rozwiązanie. I zape- wne z podróżami jest w jakiejś mierze jak z gustami, wobec których trudno doszukiwać się jakichś jednoznacznych kryteriów atrakcyjności. Choć z całą pewnością – w przeciwieństwie do słynnej maksymy – warto o tym dyskutować. Szczególnie w kwestii wyboru celu podróży.
Dokonując przeglądu możliwych do realizacji tras, trzeba zastanowić się wpierw nad naszymi możliwościami. Po pierwsze czasowymi, po drugie wysiłkowymi i po trzecie wreszcie finansowymi. Kwestia możliwości czasowych ma w naszym przekonaniu największe znaczenie. Wysiłek podjęty na rzecz dotarcia na miejsce powinien się rekompensować w szansach na zrealizowanie wymarzonej i zaplanowanej przez siebie trasy. Cóż bowiem z tego, iż dotrzemy w jakieś niezwykle atrakcyjne miejsce, skoro czasu zabraknie nam na bardzo znaczącą część tego, co chcielibyśmy zobaczyć? I w konsekwencji żal i niespełnienie mogą okazać się tak duże, iż przerosną satysfakcję z doświadczonych przeżyć. Może warto wtedy zastanowić się nad innym miejscem, a tam, gdzie początkowo miały nas zaprowadzić nasze plany powrócić w kolejnym roku… Jeśli jednak zdecydujemy się już na odbycie podróży przy ograniczonych możliwościach czasowych, może warto zastanowić się nad opcjami awaryjnymi na wypadek, gdyby cała trasa okazała się niemożliwa do przebycia, a my jednak chcielibyśmy mieć poczucie, iż nie przerwaliśmy jej w połowie… Z możliwościami czasowymi ściśle wiążą się możliwości wysiłkowe. Jak to się mówi: Trzeba mierzyć siły na zamiary”. Od posiadanej kondycji i wytrzymałości zależy nasze tempo, a z nim ilość pokonywanych dziennie kilometrów. Oczywiście poruszamy się w terenie posiadającym określone ukształtowanie, stąd też inaczej będzie nam szło w terenie płaskim, nieznacznie pofałdowanym czy silnie górzystym. To wszystko trzeba bardzo skrupulatnie przemyśleć planując swój wyjazd i określając trasę. Jeśli mamy za sobą różnorodne doświadczenia, wtedy będziemy mogli się do nich odwołać. Jeśli wyruszamy po raz pierwszy, wtedy z pewnością lepiej planować mniej, niż więcej, aby oszczędzić sobie rozczarowania. Z naszego doświadczenia wiemy jednak jedno – żadna, nawet regularna, jazda w weekendy nie da nam odpowiedzi na ile możemy sobie pozwolić i na ile będziemy potrafili przystosować się do wielodniowego długodystansowego wysiłku. Niejednokrotnie osoby bez przygotowania, ale z otwartością na zmęczenie, po kilku dniach regularnej jazdy potrafią przystosować swój organizm do wielogodzinnej jazdy pod górę, a inne – systematycznie korzystające z roweru w weekendy – tracą animusz przy pierwszej wielokilometrowej wspinaczce. I wniosek nasz jest jeden – organizm to jedno, a głowa to drugie… I wreszcie trzecia sprawa – możliwości finansowe. Tutaj w zasadzie najkosztowniejszą kwestią jest dojazd. Jeśli bowiem jedzie się z sakwami, wtedy koszt naszej podróży jest równy kosztowi jedzenia i noclegów. A jeśli śpimy pod namiotami – wtedy tylko jedzenia. Okazuje się więc, iż piękna rowerowa podróż może być jedną z najtańszych form odpoczynku i poznawania świata. Kwestią jest jedynie, ile kosztuje dojazd. Nie wszystko jednak jest od razu oczywiste. na miejsce naszej podróży możemy bowiem dotrzeć na wiele sposobów. Bo jeśli na inny kontynent nie ominiemy lotu samolotem (co z pewnością generuje bardzo znaczne koszty), to jednak w przypadku miejsc, do których możemy dotrzeć lądem można bardzo znacznie obniżyć koszty. Oczywiście za cenę długości podróży. Dla przykładu nasze podróże po Zakaukaziu realizowaliśmy po dotarciu do Wschodniej Turcji pociągami i autobusami. Okazuje się bowiem, iż dla grup 3-4 osobowych – przy pewnej dozie pomysłowości – można podróżować normalnymi autobusami rejsowymi. Gdzie zatem jeździć? Oto krótki przegląd destynacji, do których naprawdę warto się wybrać, zarówno biorąc pod uwagę Europę, jak i resztę świata. Oczywiście niemożliwym jest w kilku krótkich akapitach napisać o tym sensownie. chodzi więc bardziej o to, aby napisać o miejscach, które sami uważamy za warte poznania. Świat w całości stanowi zapewne inspirację, jednak wiadomo, że trzeba umieć wybierać. A każdy typ podróży ma swoją specyfikę. Mając zatem to na uwadze chcemy nakreślić nasze własne pomysły. O każdym kraju i kontynencie można by pisać osobne opowieści. Więc teraz tylko szkic tego, co dla nas stanowi przedmiot rowerowej inspiracji.
Europa to niezwykła różnorodność. To piękne krajobrazy, niesamowity dorobek architektury i cudowna wielobarwność kultur. Podróżując po Europie można szukać każdej z tych rzeczy z osobna, albo też wszystkich naraz. I wcale nie musi się okazać, iż to drugie jest trudniej osiągalne. Szczególnie w rejonach, w których różnorodność ludzka i przyrodnicza to element „oferowany w standardzie”. Jest kilka miejsc w Europie, które tradycyjnie uchodzą za znakomite cele rowerowych podróży dla osób kochających JAZDĘ REKREACYJNĄ. To przede wszystkim rejony nizinne, stanowiące w wielu przypadkach krajobraz polodowcowy, płaski, bądź też będący nizinnym otoczeniem pięknych rzek. Co wchodzi zakres tych rejonów? Zacznijmy może od zachodu z niezwykłymi krajobrazami Irlandii, gdzie zielone łagodnie falujące wzgórza i stare kamienne wsie stanowią piękne tło dla każdej wyprawy. Warto także z pewnością zajrzeć do Anglii i Walii, gdyż tutaj spotkamy się z piękną angielską historią, reprezentowaną przede wszystkim przez wspaniałe zamki i niekończące się kamienne murki biegnące wszerz i wzdłuż przez całą wyspę. Piękny i łatwy jest także cały pas wybrzeża od Półwyspu Bretońskiego we Francji, poprzez Belgię, Holandię Niemcy, Polskę i republiki nadbałtyckie (Litwa, Łotwa, Estonia) aż do zatoki Fińskiej (a zatem do Petersburga w Rosji i dalej Helsinek w Finlandii). Zrealizowanie takiego monumentalnego projektu może być pięknym wyzwaniem na całe lata. Każdego roku można pokonywać kolejne odcinki wybrzeża oczarowując się jego odmiennością i spokojem. Nizinne krajobrazy to także domena całego Półwyspu Jutlandzkiego (Dania) oraz południowej Szwecji – dwóch krajów, które dla rowerzystów są niezwykle przyjazne nie tylko pod względem profilów tras, ale także znakomicie przygotowanej infrastruktury (bardzo rozbudowana sieć szlaków rowerowych). Oczywiście możliwości rowerowej rekreacji nie kończą się na tym. W kilku państwach zachodnich (Francja, Niemcy) istnieją znakomite szlaki biegnące wzdłuż słynnych rzek takich jak Loara, Ren czy Dunaj. Tutaj atrakcją jest przede wszystkim możliwość wielodniowego towarzyszenia rzekom, przy których niejednokrotnie spotkamy prawdziwe perły europejskiej kultury. Jeśli przemieścić się w kierunku wschodnim i południowo-wschodnim, wtedy wspaniale dla rowerzystów rysuje się możliwość podróżowania po Polsce (wybrzeże Bałtyku, Warmia, Mazury, Podlasie), gdzie można tu napotkać niezliczoną ilość tras dla odpoczynku i rowerowej rekreacji., a także po rejonach nizin, przez które leniwie płyną monumentalne rzeki: Dniestr (Ukraina i Mołdawia - a w zasadzie Naddniestrze) z majestatycznymi przestrzeniami i pozostałościami polskiej kultury w tym rejonie (m.in. twierdza Chocim) oraz Dunaj (Węgry, Serbia i Rumunia) ze swoją fantastyczną deltą, na której swoje miejsce do życia znajduje co roku miliony ptaków. Oczywiście niesamowitym celem podróży jest także Rosja, ze swoimi monumentalnymi nizinami i leniwie płynącymi przez nie rzekami (Wołga, Don, Ural). Trudno to jednak jakoś ująć w określony projekt, gdyż rozległość obszaru wydaje się nie do ogarnięcia. Warto zatem podróżować np. z biegiem rzek lub też wybrać się w podróż z Petersburga na Półwysep Kolski i do Archangielska, odbywając niezwykłą podróż w rejony niemal niezamieszkałe. Jeśli szukać w Europie pięknych miejsc dla osób szukających PROPOZYCJI DLA WYMAGAJĄCYCH, wtedy otwiera się przed nami niezwykle szeroka perspektywa podróży. Zaczynając od zachodu niemal cała pokryta rozmaitymi górami jest Hiszpania, poprzecinana kilkoma fantastycznymi rzekami – Ebro, Tag czy Gwadiana. Już sama możliwość odbycia rowerowej podróży do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela stanowi dla wielu osób niezwykłą inspirację, a przecież jest jeszcze piękne wybrzeże Morza Śródziemnego i magiczny Gibraltar, z którego widać brzegi Afryki. Piękne do podróży są południowe Niemcy ze wspaniałym Dunajem i alpejskimi widokami, a także w zasadzie cały obszar Czech i Słowacji. Te dwa kraje stanowią prawdziwą perłę w rowerowym krajobrazie Europy, nieco wymagającą, ale jednak po pewnym treningu dostępną dla większości rowerowych turystów. Niesamowite są oczywiście krajobrazy całego Półwyspu Apenińskiego (Włochy), ze wspaniałym dziedzictwem Rzymu i bajecznymi widokami Toskanii i Umbrii. Absolutnie niepowtarzalna jest także Rumunia - rozpięty na łuku karpackim kraj, w którym niesamowite widoki górskie wspaniale korespondują z zachwycającym dziedzictwem architektury. Szczególnie polecamy Siedmiogród (Transylwanię), gdzie od stuleci mieszkający Sasi zbudowali cały krajobraz pięknych kamiennych wsi i gdzie bardziej od rumuńskiego przyda nam się w komunikacji język niemiecki. No i oczywiście Bałkany. To szczególnie bliski nam rejon, który uwielbiamy dzięki mentalności mieszkających tam ludzi – tak nieokiełznanej i gościnnej zarazem – cudownie komponującej się z dzikimi kształtami łańcuchów górskich i rzecznych przełomów. Tutaj w zasadzie wszystko będzie zaskakujące, więc trudno ogarnąć to jednym spojrzeniem. Czymś absolutnie wybitnym jest jednak Bośnia i Hercegowina oraz obszar czterech państw: Czarnogóry, Albanii (część północna), Kosowo (część Zachodnia) i Macedonia. Na terenie tych czterech państw odnajdziemy wszystko, co może nas inspirować w podróży – wspaniałe ciepłe morze, słoneczne góry, fantastyczne przełomy rzeczne, pełną autentyczności i folkloru kulturę, starożytne i średniowieczne dziedzictwo architektury oraz ten niesamowity klimat, który w europie do znalezienia jest już chyba tylko tutaj… Można powiedzieć, iż zupełnie osobnym tematem na podróż jest Skandynawia, a dokładnie dwa z krajów Półwyspu Skandynawskiego – Norwegia i Szwecja. Ta pierwsza słynąca z pięknych fiordów i Nordkappu – tak upragnionego symbolu dla podróżniczych wypraw, ta druga z krystalicznie czystych rzek i magicznych górskich jezior. Oba kraje zachwycają zaś swoją dziewiczością, gdyż (licząc oba na raz) na powierzchni przekraczającej dwukrotną powierzchnię Polski mieszka mniej niż 15 mln ludzi (w Polsce około 38 mln).
Kontynent azjatycki jest w zasadzie tak ogromny, że trudno go w jakiś systematyczny sposób ogarnąć. Nie da się w zasadzie wskazać wielu destynacji, dla których można coś zrealizować w okresie mniejszym niż miesiąc. Wydaje się, iż co najmniej tyle czasu potrzeba (i to mając na myśli samą podróż już na miejscu), aby zrealizować projekt, która domyka się w jakąś spójną całość. Zaczynając od terenów najbliższych Europie wydaje się, iż najłatwiej eksplorować trzy zakaukaskie republiki: Gruzję, Armenię i Azerbejdżan. Najłatwiej w sensie zaplanowania jakiejś trasy, gdyż pod względem wysiłkowym to z całą pewnością jeden z trudniejszych celów podróży. Dwa pierwsze państwa to przede wszystkim góry, trzecie to nieco gór i możliwość odpoczynku na nadkaspijskiej nizinie. Ale w zamian otrzymuje się coś niepowtarzanego – bajeczne widoki Kaukazu, połączone z najstarszą kamienną cywilizacją chrześcijan sięgającą początków IV wieku. Mnóstwo fantastycznych kościołów i monastyrów, niezwykłe kamienne miasta i niezapomniany widok rejonu Kazbegi z Gruzińskiej Drogi Wojennej. Wspominając Zakaukazie nasza uwaga kieruje się do Turcji, która stanowi niekończące się źródło wielowymiarowej inspiracji; starożytne miasta i kościoły, niezwykłe surowe krajobrazy piachu i gór oraz monumentalne przełomy rzeczne (Eufrat). I oczywiście magiczny Kurdystan i otoczenie jeziora Van, gdzie odnaleźć możemy pozostałości mieszkającej tu przez wiele stuleci cywilizacji Ormian. Turcja jednak do łatwych celów podróży nie należy, gdyż poza wschodnim wybrzeżem niemal w całości pokryta jest wysokimi górami. W sensie krajoznawczym i w jakiejś mierze kulturowym – pewną całość mogą stanowić obszary Iranu, Afganistanu czy północno-zachodniego Pakistanu. Wielkie obszary wyżynne, bardzo suche krajobrazy w większości wypełnione monumentalnymi górami i licznymi obszarami pustynnymi – to wszystko budzi wyobraźnię każdego podróżnika. Oczywiście tereny te stanowią bardzo duże wyzwanie nie tylko logistyczne, ale także wysiłkowe i mentalne – zupełnie inna kultura, wielkie bezludne obszary, duża wysokość n.p.m. co sprawia, iż jazda odbywa się w silnie rozrzedzonym powietrzu. Do tego dochodzi oczywiście kwestia jazdy w terenie niebezpiecznym, jakim jest Afganistan. Podobnie zresztą jak Bliski Wschód – obszar nie cieszący się niestety dobrą sławą z racji nieustannych napięć jakie występują między mieszkającymi tam społecznościami, ale w którym odnaleźć można niezwykłe skarby krajobrazu i kultury (Jerozolima i cały rejon Morza Martwego, Petra, Palmyra). Jednak wyprawę po bliskim wschodzie należy przygotowywać ze szczególną starannością, gdyż wjechanie do pewnych państw skutkuje nie wpuszczeniem do innych (i vice versa). Trzeba zatem dobrze się rozeznać i przemyśleć układanie trasy. Niezwykle inspirującym kierunkiem wypraw są byłe środkowoazjatyckie republiki radzieckie czyli Kazachstan, Tadżykistan, Turkmenistan, Kirgistan i Uzbekistan. Niesamowitą formą podróżowania po tych terenach jest przemierzanie tych krajów z książką Ryszarda Kapuścińskiego Kirgiz schodzi z konia, dzięki której można odbywać swoistą podróż w czasie i porównywać jego spostrzeżenia z własnymi doświadczeniami. Jest to jednak obszar bardzo trudny – po pierwsze z racji swojej rozległości, po drugie z racji bardzo wielu obszarów pustynnych, na których na dystansie dziesiątków kilometrów nie występują żadne większe skupiska ludzkie oraz (w Kirgistanie i Tadżykistanie) z racji bardzo dużych wysokości. Jednak to, co się zyskuje jest niezwykłe i w pełni oddające słowo „egzotyka”. To spotkanie z kulturą całkowicie nieznaną przeciętnemu Europejczykowi, gdzie życie przebiega w niesamowitej symbiozie z występującą tu przyrodą. Za kolejne bardzo inspirujące cele podróży rowerem uznajemy trzy obszary należące do tzw. Dalekiego Wschodu; obszar Rosji między miastami Nowosybirsk nad Obem i Kosomolskiem nad Amurem, obszar północnych i wschodnich Chin (szczególnie Tybet) oraz Mongolia. Dalekowschodnia północna Rosja to cel dla naprawdę ekstremalnych podróżników z racji panujących tam warunków pogodowych i drogowych. Poza tym to absolutny bezkres, w którym trudno zbudować jakiś spójny plan podróży – chyba, że mamy na myśli jakiś projekt wielomiesięczny. W innym wypadku zaczniemy i skończymy bez poczucia, że miało to jakiś znaczący początek i koniec. Jeśli chodzi zaś o obszar między Nowosybirskiem a Komsomolskiem, to jest to bezpośrednie otoczenie Bajkalsko-Amurskiej Magistrali kolejowej, pełne niebywałych przestrzeni, dziewiczych rzek i sąsiedztwa dla legendarnego Bajkału. Mongolia to przede wszystkim podróż przez krajobraz pustynno-stepowy położony na wysokości co najmniej 2500 tys. m n.p.m. oraz piękne rozległe krajobrazy górskie, Chiny zaś to dwa oblicza; niziny (i wydaje się, iż znacznie mniej ciekawy) wschód, mocno wyżynna północ i górki zachód. Chiny to oczywiście monumentalne rzeki i ich przełomy, słynny Wieli Mur oraz legendarny Tybet. Obszar trudny do objęcia, stanowiący cel wypraw dla bardzo doświadczonych i wytrzymałych podróżników.
Myśląc o Afryce jako celu podróży trzeba z pewnością mieć na uwadze kilka faktów. Po pierwsze jest to kontynent o niezmiernie niestabilnej sytuacji politycznej i społecznej. Pomimo istnienia państw, które można określić menem stabilnych (jak choćby Ghana czy Senegal), na większości terytoriów istnieje potencjalnie bardzo wiele napięć i możliwych konfliktów. Jest to efekt czasów kolonialnych i faktu, iż przebieg linii demarkacyjnych Afryki ma charakter sztuczny i zupełnie nie pokrywający się z rozmieszczeniem określonych społeczności (niejednokrotnie tnie je zupełnie w poprzek). Druga sprawa to fakt, iż w Afryce nie można mówić o społeczeństwach w rozumieniu zachodnim – dominującym elementem społecznym są plemiona, w których identyfikacja ma inny charakter; nie istnieje identyfikacja obywatelska, która np. w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych potrafi łączyć w jedno społeczeństwo ludzi wywodzących się z różnych kultur i tradycji społecznych. Sporą części państw Afryki należy traktować jako punkty zapalne; są to choćby Sudan, Angola, Burundi, Demokratyczna Republika Konga, Czad, Wybrzeże Kości Słoniowej, Liberia, Somalia, Zimbabwe oraz południowo-wschodnia Nigeria. Trzecia kwestia to możliwość zarażenia się rozmaitymi chorobami, które są bardzo niebezpieczne nie tylko dla zdrowia, ale także życia ludzkiego. Pozostaje jednak też sprawa przeciwna (i jest to nasze osobiste doświadczenie z podróży po Zakaukaziu i Kurdystanie) wszędzie, gdzie można dotrzeć, towarzyszy ludziom niezmiennie to samo oczekiwanie: aby żyć w pokoju i tworzyć dla siebie i swoich bliskich przestrzeń przyjazną do życia. Zagrożenia oczywiście istnieją i nie należy ich bagatelizować, jednak często myśląc o określonych miejscach niejednokrotnie demonizujemy je i nie zauważamy, iż nawet w miejscach, uważanych za niebezpieczne, zwykli ludzie chcą normalnie żyć i egzystować. demonizując te miejsca, demonizujemy także mieszkających tam ludzi. Zupełne niesłusznie. Jeśli chodzi o cele podróży, to z racji, iż Afryka jest najsłabiej zurbanizowanym kontynentem, gdzie poza kilkoma miejscami nie wytworzono znaczącego dorobku kulturowego (architektonicznego), najcenniejsze co możemy tutaj spotkać to parki narodowe i przyroda. Słynące na cały świat Materialne atrakcje to domena przede wszystkim krajów Maghrebu, w których odnaleźć możemy liczne pozostałości po kolonialnej przeszłości (miasta Maroka, Algierii czy Tunezji), no i rzecz jasna skarby Egiptu. Choć tego miejsca nie polecamy osobiście, bo to tak, jakby szukać egzotyki i przygody na zakopiańskich Krupówkach.
Cóż można powiedzieć o tak wielkim obszarze w ramach tych kilku akapitów? W zasadzie nic. Nic, co dałoby poczucie dobrze spełnionego zadania. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby bogactwo i różnorodność tych dwóch fantastycznych kontynentów (północnego i południowego) połączonych magicznym łącznikiem (środkowym) była do ujęcia w takiej niewielkiej zachęcie. Ale jak mawiali stoicy: „Jeśli mamy do wyboru COŚ lub NIC, zawsze coś jest lepsze niż nic”. Ameryka Północna to przede wszystkim gigantyczne przestrzenie Kanady i Stanów Zjednoczonych, pełne monumentalnych i urzekających krajobrazów. To legendarna Alaska z potokiem Jukon. To niemal niezamieszkałe rejony Zatoki Hudsona, to półwysep Labrador, na który ponoć na wiele lat przed Kolumbem przybyły łodzie Wikingów, to słynąca ze swojego gorąca Kalifornia, to słynny kanion rzeki Kolorado wcinający się głęboko w surowy krajobraz stanu o tej samej nazwie. To także niesamowite osobliwości przyrody tak ekstremalnie odmienne jak Wielka Pustynia Słona i Park Narodowy Doliny Śmierci z jednej strony (będący najniżej położonym miejscem na półkuli zachodniej) oraz Parki Narodowe Yosemite czy Yellowstone – dwa najstarsze parki narodowe świata, słynące z fantastycznych gór i bajecznych dolin. I wreszcie Ameryka północna to niesamowite krajobrazy Meksyku od granicy ze Stanami Zjednoczonymi aż do Przesmyku Techuantepec, gdzie napotkamy wielkie kompleksy wyżynne otoczone fantastycznymi górami, niesamowite pustynie. A wszystko to stanowi otoczenie dla pozostałości niezwykłych skarbów cywilizacji prekolumbijskich: Azteków, Majów i Olmeków. Oczywiście z racji ogromnych odległości podróż rowerem obejmować będzie tylko wycinki poszczególnych regionów. Stąd też bardzo dobrze jest przyjąć za motyw przewodni trasy jakiś element mieszczący się w zasięgu 2-3 tygodni jazdy. Co można w ten sposób zaplanować? Na pewno dobrym celem jest Alaska i fantastyczna pętla na trasie Anchorage-Tok-Fairbanks, w której sąsiedztwie znajduje się aż parków narodowych. Poza tym znakomity pomysł to przebicie się z Alaski przez Kordyliery do Dawson Creek, albo jazda wzdłuż wybrzeża Pacyfiku z Seattle do Los Angeles. Ameryka Południowa to ogromne obszary tropików, w których jazda na rowerze jest niemal niemożliwa (pas wzdłuż Amazonki). Ale zostaje ogromna część kontynentu, który także zachwyca swoją różnorodnością. Mogą tutaj znaleźć wymarzone cele podróży zarówno osoby kochające wyzwania i wysiłek (podróż przez Andy z Quito w Ekwadorze, poprzez Peru, Boliwię, aż do Chile), jak i ci, który pragną cieszyć się przestrzenią bez konieczności pokonywania morderczych podjazdów (wielkie i piękne płaskie przestrzenie Paragwaju, Urugwaju i Argentyny). I wreszcie Ameryka Środkowa, a zatem część Meksyku z Półwyspem Jukatan, Gwatemala, Belize, Honduras, Salador, Nikaragua, Kostaryka oraz Panama. Niezwykłość tej podróży polega na tym, iż poza możliwością przekroczenia aż 7 granic, mamy możliwość zobaczenia w czasie jednej podróży (albo nawet zasmakowania!) wód dwóch oceanów – Spokojnego i Atlantyckiego (poprzez wody Zatoki Meksykańskiej lub Morza Karaibskiego). A do tego niesamowita kultura, piękne góry (ale nie za wysokie, tak aby nie stanowiły wielkich trudności w pokonaniu ich) oraz niezwykle otwarci ludzie! Polecamy!
Kontynent australijski, choć leży na drugiej stronie globu, stanowi coraz częstszy cel wypraw. Bo choć koszty takiej podróży są ogromne, to jednak doświadczone wrażenia niepowtarzalne.Zaczynając od Australii trzeba powiedzieć, iż nie jest to łatwy cel podróży. Ogromne odległości i pustka środkowej części wyspy sprawia, że najłatwiej zaplanować i zrealizować wyprawę obejmującą jej nadbrzeżną część. Można zatem podjąć podróż z Melbourne przez Canberrę i Sydney do Brisbane (wschodnie wybrzeże), gdzie podziwiać będziemy też polskie akcenty w postaci widoków na najwyższą górę Australii – Górę Kościuszki. Można też pokusić się o podróż wschodnim i północno-wschodnim wybrzeżem z Perth do Darwin – ale to już wyprawa na wiele długich tygodni. Prawdziwą atrakcją są jednak obie główne wyspy leżącej nieopodal Nowej Zelandii. Jest to kraj, który w ostatnich latach pociąga coraz większą liczbę podróżników, a to z racji po pierwsze położenia (przysłowiowy koniec świata dla Europejczyka), ale także niesamowicie efektownej, dzikiej, miejscami nietkniętej przyrody. W wielu miejscach nie mającej swoich odpowiedników nigdzie na świecie. Wystarczy powiedzieć, iż krajobrazy tego najdalej od Polski położonego państwa stanowiły tło dla monumentalnej ekranizacji Władcy Pierścieni. Sieć drug na obu wyspach jest tak rozłożona, że można nimi komfortowo dotrzeć w niemal każdy ich zakamarek, odwiedzając w sumie 9 parków narodowych, z najsłynniejszym zwanym Fiordlandem. aaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
|
||||||||||||||||
| Zapraszamy wszystkie dzieci ze szkoły podstawowej do uczestnictwa w naszej rowerowej sekcji, której celem jest propagowanie zdrowego i twórczego sposobu spędzania wolnego czasu. Nasza działalność klubowa ma zatem wymiar wyłącznie rekreacyjny – nie jesteśmy klubem sportowym, biorącym udział w licznych formach sportowej rywalizacji.
W każdym roku od początku kwietnia do końca września w każdy pogodny weekend realizujemy cykl projektów, poprzez które chcemy w dzieciach zaszczepiać zamiłowanie do rowerów, a także tworzyć przyjazne im środowisko, w którym spędzą czas i poznają nowych przyjaciół. Zapraszamy w szczególności dzieci w wieku 10-13 lat, jednak możliwe jest także zapisanie dzieci młodszych. Warunkiem jest jednak zdolność do odbycia dłuższego rowerowego wysiłku. Warunkami przynależności do Klubu jest wypełnienie przez dziecko deklaracji chęci aktywnego uczestnictwa w naszych zajęciach, a także oświadczenia obojga rodziców (opiekunów prawnych) wyrażającego zgodę na taką aktywność i stwierdzającego, iż nie ma przeszkód zdrowotnych w tej kwestii. Uczestniczyć we wszelkich projektach Klubu mogę wyłącznie te osoby, które spełnią cztery warunki:
|
||||









